Reklama

Morsowali dla Mareczka

Dodano: Autor:

Akcja odbyła się 24 stycznia w Bystrzycy. Marek Kopestyński każdego dnia walczy o zdrowie i życie. -Zdiagnozowano u naszego synka bardzo rzadką chorobę Gangliozydoza GM1-lizosomalna choroba spichrzeniowa z niedoborem aktywności beta-galaktodyzy w centralnym układzie nerwowym (CUN). Co skutkuje zanikiem mięśni, utratą sił, zdolnością siadania, przewracania, głuchotą- czytamy na stronie zrzutki. Dziecko może wyjechać na leczenie do Stanów Zjednoczonych, jednak do tego niezbędne są pieniądze.

Podczas niedzielnego morsowania dla Marka udało się zebrać 5200 złotych. -Dziękuję za tak liczne przybycie i okazane dobre serce. Dziękuję wszystkim gościom, którzy wsparli nasza akcje. Cieszę się, że na koniec akcji odwiedził nas Mareczek z rodziną i mógł się przekonać, ile jest dobroci w naszych sercach. Jeszcze raz wielkie dziękuję!- czytamy na Facebooku Sołtysa Bystrzycy. 

 

Fot. Michał Rado 

Zgłoś naruszenie
{{ error.violation.name }}
{{ error.violation.email }}
{{ error.violation.body }}
{{ violation.success }}

Komentarze (2)

O
Oławianin
A gdzie jest dobra zmiana?
S
Stefek albo Wandzia.. mama Wan
uwielbiam takie akcje. Rozbierzemy się i wskoczymy do zimnej wody - a wszystko dla Mareczka (*tym razem). I wszyscy zmarznięci, ale zadowoleni, zrobili coś dobrego dla innych. Lans oraz pomoc innym. Sytuację widzę dokładnie tak jak z "charytatywne bale”, kiedy to znudzona gawiedź o szerszym niż standardowo portfelu, wpłaca na jedną z wielu fundacji zarządzanych przez Krysię, równie znudzoną małżonkę tego czy innego prezesa. Podsumowanie pomocy (odniosę się do przykładowego balu – mechanizm zawsze jest ten sam): - wpłata na fundację – 500 zł - wejście na bal - 5 000 zł - kreacje – 10 000 zł - konsumpcja 3 000 zł Wynik samozadowolenie i lans 100%. A Fundacja z każdych wpłaconych $ pobiera niewielką prowizję.. Oczywiście najpierw pokrywane są koszty stałe Fundacji – wynagrodzenia, koszty reprezentacji etc. Potem na cel trafia 5-10% wpłat. Przykład ten pokazuje patologię, patologię promowaną pod płaszczykiem „czynienia dobra”. Żeby nie być gołosłownym – w roku chyba 2013, powstała we Wro fundacja, zbierała aktywnie środki. Ze sprawozdania wynika, że zebrano ponad 700 000 zł a na cele statutowe – pomoc przeznaczono nie więcej niż 70 000 zł… reszta to koszty fundacji.. i tyle w temacie.

Dodaj komentarz:

{{ error.comment.author }}
{{ error.comment.body }}
{{ error.comment.rules }}
{{ comment.success }}