Umierał bez pomocy, na oczach właścicieli
-Wczorajszy dzień pokazał, że wrażliwość, empatia i brak obojętności to nadal to, na co stać bardzo niewielu ludzi.-piszą wolontariusze z Przystanku Przytulisko Oława. - W środku miasta, na oczach właścicieli, ich dzieci, rodziny, znajomych, sąsiadów, przechodniów i wielu innych, którzy go widzieli po cichu, cierpiąc w samotności i ogromnym smutku i bólu umierał Konin. Nikt o niego nie zadbał przez całe jego smutne życie. To takie smutne, zimne, wstrząsające i przykre.
Wolontariusze zabrali psa z miejsca jego bytowania. Konin leżał w odchodach. Po natychmiastowych badaniach okazało się, że cierpiał od bardzo, ale to bardzo dawna. Ogromny guz, nowotwór śledziony i wodobrzusze. Jego cierpienie zostało skrócone -Dla Konina nie było już ratunku, jemu tylko można było ulżyć w cierpieniu.-informuje stowarzyszenie. -Dzięki ludziom którzy jako jedyni nie odwrócili wzroku i nie bali się zainterweniować, został zabrany, niestety tym razem było już za późno. Dlatego przypominamy, prosimy i błagamy! Wiecie ile takich psów jak KONIN całe życie cierpi w takich, albo gorszych warunkach? Ile z nich nigdy nie doświadcza miłości, szczęścia, bezpieczeństwa. A ile z nich nie może liczyć nawet na wodę i posiłek? To nie dzieje się na końcu świata w małych miejscowościach, to się dzieje wszędzie - TU I TERAZ ! Przykro nam i pęka nam serce, bo ciężko będzie się pogodzić z tym, że KONIN już nigdy nie zazna niczego dobrego, zabiła go ludzka obojętność.