Reklama
Logo - Olawa24.pl
{{ report.show === 1 ? 'Zgłoś sprawę' : 'Kontakt z redakcją' }}
{{ report.success }}
{{ error.report.data.name }}
{{ error.report.data.email }}
{{ error.report.data.body }}
{{ error.report.data.rule }}

Wzruszający jubileusz pani Marii. 92-latka z Radłowic przeżyła Syberię [ZDJĘCIA]

Dodano: Autor: Redakcja
autor zdjęć: OLAWA24.PL

Wyjątkową niespodziankę przygotowano dla Marii Diduły z Radłowic, która obchodziła swoje 92. urodziny. Z tej okazji sołtys Wojciech Głogulski wraz z Kołem Gospodyń Wiejskich zorganizowali uroczyste spotkanie.

 

Wydarzenie odbyło się 21 maja. W uroczystości udział wzięli między innymi posłowie na Sejm RP: Mirosława Stachowiak-Różecka oraz Paweł Hreniak. Obecni byli również Tomasz Gracz - Dyrektor Wydziału w Departamencie Obszarów Wiejskich i Zasobów, Mirosław Zengiel wraz z delegacją Wojewódzkiego Oddziału Związku Sybiraków we Wrocławiu, a także Tytus Czartoryski, były wójt gminy Żórawina Jan Żukowski oraz Aleksander Maciejewicz - Prezes Terenowego Koła Związku Sybiraków.

Spotkanie miało niezwykle ciepły i wzruszający charakter. Było okazją do uhonorowania jubilatki oraz podziękowania jej za lata doświadczeń, życiowej mądrości i aktywności w lokalnej społeczności.

Pani Maria urodziła się w Antonowie, niewielkiej wsi położonej między Czortkowem a Zaleszczykami, na terenie dawnego województwa tarnopolskiego. Jej tata pochodził ze wsi Krawce, a mama z Grębowa, miejscowości leżących w ówczesnym województwie lwowskim. Przed wojną jej rodzice kupili w Antonowie od hrabiego Lanckorońskiego około 25-hektarowe gospodarstwo i i rozwijali je jako gospodarstwo sadownicze. Zbudowali chłodnię do przechowywania owoców, nową stodołę i stajnię, a także kończyli budowę domu. Wszystko zmieniło się w nocy z 10 na 11 lutego 1940 roku. Do ich domu wkroczyli Sowieci i dali im piętnaście minut na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. Ona, jej brat i rodzice zostali wywiezieni na Syberię, jechali przez dwa tygodnie w bydlęcych wagonach i trafili do osady Sosnówka. Zamieszkali tam w drewnianych barakach, które nie chroniły przed mrozem. Żyli w ciągłym głodzie. Jako dziecko jadła pokrzywy, lebiodę i zamarzniętą trawę wykopywaną spod śniegu. Chodziła po lesie i obrywała młode pędy z sosen i je jadła. Kiedy ciężko zachorowała, jej mama oddała złoty pierścionek za bańkę mleka, żeby uratować córkę (chorowała między innymi awitaominozę, zapalenie płuc oraz inne choroby związane z prymitywnymi warunkami w jakimi przyszło im żyć). Na zesłaniu chodziła do rosyjskiej szkoły i szybko nauczyła się języka rosyjskiego. Jej tata najpierw pracował przy wyrębie lasu, a później wstąpił do polskiego wojska. Wrócił do Polski z wojskiem, został ranny w kolano. Po wojnie rodzina odnalazła się dzięki Czerwonemu Krzyżowi w Stalowej Woli. Nie mieli już nic, stracili cały dorobek życia wraz ze swoimi dokumentami, ale przeżyli. Przyjechali do Domaniowa, gdzie jej tata otrzymał od gminy służbowy domek oraz 2,5ha ziemii. Tam ukończyła szkołę podstawową, a później kontynuowała naukę w liceum we Wrocławiu. Początki były trudne, bo po siedmiu latach spędzonych na Syberii miała problemy z językiem polskim. Później jej rodzice kupili małe gospodarstwo w Radłowicach a ona rozpoczęła pracę we Wrocławiu, najpierw w Urzędzie Wojewódzkim w Wydziale Handlu, a później w wojsku przy ulicy Pretficza. Po przeprowadzce do Stalowej Woli podjęła pracę w Wojskowym Ośrodku Badań nad Uzbrojeniem. Za swoją pracę była wielokrotnie odznaczana srebrnym oraz brązowym medalem w Służbie Ojczyzny przez Ministra Obrony Narodowej.

Aktualnie w Radłowicach mieszka od 55 lat. Pani Maria ma jedną córkę, wnuczkę, wnuka i dwie prawnuczki. 

Zgłoś naruszenie
{{ error.violation.name }}
{{ error.violation.email }}
{{ error.violation.body }}
{{ violation.success }}

Komentarze (0)

Dodaj komentarz:

{{ error.comment.author }}
{{ error.comment.body }}
{{ error.comment.rules }}
{{ comment.success }}