Brakowało karetek. Na miejscu pojawiła się straż pożarna i LPR. Kobieta zmarła.
W naszym powiecie wciąż brakuje karetek pogotowia ratunkowego. Przez lata nic z tą sprawą nie zrobiono i najprawdopodobniej tak zostanie, ponieważ w „papierach” wszystko się zgadza. Na 25 tys. mieszkańców powiatu przypada jedna karetka! Tak jest niemal w całym kraju.
Ratownicy często nie dają rady z wyjazdami i muszą korzystać ze wsparcia strażaków lub Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
W Wielką Sobotę po godzinie 22:00 strażacy zostali wezwani do Marcinkowic, gdzie niezwłocznej pomocy potrzebowała kobieta. O tej godzinie powiat obsługują tylko DWIE karetki – jedna w Oławie druga w Jelczu-Laskowicach. Obie były na wyjazdach. Na miejsce skierowano także z Wrocławia śmigłowiec LPR.
Strażacy w oczekiwaniu na lekarzy podjęli akcję reanimacyjną poszkodowanej. Po kilku minutach śmigłowiec wylądował na boisku w pobliskich Lizawicach, a lekarze zostali dowiezieni wozem strażackim na miejsce. Było jednak już za późno. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, do zgonu kobiety doszło kilka godzin wcześniej, przed pojawieniem się służb ratunkowych.
Sytuacja od lat jest mocno niepokojąca. Ilość karetek jest jednak zgodna z wytycznymi "wojewódzkiego planu działania ratownictwa medycznego". Całkiem możliwe, że jest szansa na dodatkową karetkę w naszym powiecie. Konieczne jest jednak zwiększenie liczby zameldowań na terenie miasta i gminy. Wiele osób mieszka w Oławie,a meldunek ma w innym miejscu. Przemeldowanie może spowodować zwiększenie ilości mieszkańców powiatu, a co za tym idzie dodanie kolejnego Zespołu Ratownictwa Medycznego na naszym terenie.
Problemem jest jednak nie tylko ilość karetek. Nieuzasadnione wezwania to częsta przyczyna blokowania Zespołu Ratownictwa Medycznego. Mieszkańcy wzywają karetkę, bo się źle czują, bo boli ich noga, czy mają biegunkę. To tylko nieliczne sytuacje i jedne z setek tysięcy bezpodstawnych wezwań, które powodują „blokowanie” karetki w chwili, gdy ktoś jej naprawdę potrzebuje.
fot. ilustracyjne