Koniec upałów oznacza dla Grzesia powrót do klatki. Potrzebny jest stały dom
Grześ ma zaledwie trzy lata, kocha ludzi i bardzo źle znosi samotność. Na czas największych upałów jeden z wolontariuszy zabrał go ze schroniska do domu. Było jednak wiadomo, że to rozwiązanie tymczasowe. Gdy wysokie temperatury miną, kot będzie musiał wrócić do klatki.
Grześ nie może przebywać z innymi kotami, ponieważ jest nosicielem wirusa FeLV, czyli wirusa kociej białaczki. Jak podkreślają wolontariusze ze Stowarzyszenia Wolontariuszy Przystanek Schronisko Oława, wirus ten nie stanowi zagrożenia dla ludzi ani innych gatunków zwierząt, ale może być niebezpieczny dla pozostałych kotów.
Mimo dodatniego wyniku testu Grześ czuje się dobrze. Jego wyniki krwi nie odbiegają od wyników zdrowego kota, nie przyjmuje żadnych leków i obecnie nie wymaga specjalnego leczenia. Pobyt w domu tymczasowym pokazał, jak bardzo potrzebuje obecności człowieka. Grześ jest łagodny, kontaktowy i uwielbia głaskanie. Nie lubi zostawać sam, a dłuższy pobyt w izolacji bardzo źle wpływa na jego samopoczucie.
Kocur bez problemu korzysta z kuwety, nie jest wybredny przy jedzeniu i dobrze dogaduje się z psami. Jest wykastrowany, odrobaczony, zaszczepiony oraz zaczipowany, dlatego jest w pełni przygotowany do adopcji.
Wolontariusze szukają dla niego odpowiedzialnego domu, najlepiej bez innych kotów lub z kotem, który również ma FeLV. Najważniejsze jest jednak to, aby Grześ nie musiał wracać do samotności i mógł na stałe zamieszkać z ludźmi, których tak bardzo potrzebuje.
Osoby zainteresowane adopcją mogą kontaktować się pod numerem telefonu: 531 233 857.