Media podały nieprawdziwą informację. Maja Mecan: Żyję i nadal walczę
Wystarczył jeden nieprecyzyjny wpis, by w sieci rozpętała się lawina nieprawdziwych informacji. W mediach społecznościowych i ogólnopolskich portalach zaczęły pojawiać się doniesienia sugerujące, że zmarła pochodząca z Oławy Maja Mecan. To nieprawda. Młoda oławianka żyje i sama odniosła się do całej sytuacji.
Wszystko zaczęło się od wpisu opublikowanego przez fundację Cancer Fighters. W jego pierwszej wersji znalazły się jedynie imię dziewczynki - Maja - jej zdjęcie oraz informacja o śmierci po walce z chorobą. Dopiero po kilkudziesięciu minutach post został edytowany i uzupełniony o nazwisko.
To jednak wystarczyło, by wiele osób automatycznie uznało, że chodzi o Maję Mecan, jedną z najbardziej rozpoznawalnych podopiecznych fundacji. W rzeczywistości wpis dotyczył Mai Gadowskiej, która także walczyła z ciężką chorobą.
Niestety, część ogólnopolskich mediów i portali plotkarskich podchwyciła temat bez weryfikacji informacji. Nie sprawdzono szczegółów, nie zwrócono uwagi nawet na zdjęcie, a w internecie zaczęły masowo pojawiać się publikacje informujące o rzekomej śmierci młodej oławianki.
Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, Maja Mecan opublikowała na swoim Instagramie krótki, ale bardzo wymowny wpis.
-Jeszcze raz informuję, że żyję. Przez nieprawdziwe informacje w mediach wielu nadal ma wątpliwości. To nie ja odeszłam. Nadal jestem w szpitalu i walczę, ale żyję. Dziękuję za każde wsparcie. - pisze.
Jej publikacja błyskawicznie obiegła internet. Pod wpisem pojawiły się tysiące komentarzy pełnych wsparcia, a liczba serduszek przekroczyła już 143 tysiące.
Cała sytuacja pokazuje, jak ogromne konsekwencje może mieć jeden nieprecyzyjny komunikat. W przypadku informacji dotyczących zdrowia czy śmierci nie ma miejsca na domysły ani pośpiech. Tym bardziej, że w gronie podopiecznych fundacji znajduje się więcej niż jedna dziewczynka o imieniu Maja, a Maja Mecan stała się symbolem walki z chorobą i to właśnie z nią fundacja jest najczęściej kojarzona.
W efekcie jedna nieprecyzyjna publikacja uruchomiła falę dezinformacji, która dotarła do setek tysięcy odbiorców i wywołała ogromny stres zarówno wśród bliskich Mai, jak i osób śledzących jej historię. W takich sytuacjach szczególna odpowiedzialność spoczywa nie tylko na autorach pierwszych komunikatów, ale również na mediach, które przed publikacją powinny każdą informację dokładnie zweryfikować.