Reklama
Logo - Olawa24.pl
{{ report.show === 1 ? 'Zgłoś sprawę' : 'Kontakt z redakcją' }}
{{ report.success }}
{{ error.report.data.name }}
{{ error.report.data.email }}
{{ error.report.data.body }}
{{ error.report.data.rule }}

Ich pierwsza randka była 52 lata temu. A miłość trwa do dziś

Dodano: Autor: Redakcja
autor zdjęć: OLAWA24.PL

Złote Gody obchodzili Państwo Małgorzata i Andrzej Drużbiccy. 

9 grudnia w Urzędzie Stanu Cywilnego w Oławie burmistrz Tomasz Frischmann wręczył medale nadane przez Prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie.

Ich pierwsza randka była dokładnie 1 września 1970 roku o godzinie 17:00 w parku na ulicy Pomorskiej we Wrocławiu. -Byłem ministrantem w kościele świętego Bonifacego we Wrocławiu na Placu Staszica. Żona, dziewięć miesięcy przychodziła do kościoła żeby mnie spotykać. I po tym czasie udało się. Umówiliśmy się przez kolegę - wspomina Pan Andrzej. 

-Przez dziewięć miesięcy było tyle walki, że dobrze pamiętam ten dzień - mówiła Pani Małgorzata. -Od spotkania do ślubu minęły 2 lata i 1 miesiąc. Ja byłam piękna i młoda a mąż jeszcze bardziej przystojniejszy. To była i jest miłość mojego życia. Zawsze możemy na siebie liczyć w trudnych chwilach, a przez tyle lat były one różne. Najważniejsza w życiu jest rodzina i trzeba o nią dbać. Na naszą rodzinę możemy zawsze liczyć, uważam, że dobrze wychowaliśmy swoje dzieci, a one teraz mają obowiązek przekazać to swoim dzieciom. Dla nas bardzo ważne są tradycje.

-Jeśli jest kryzys, trzeba dużo ze sobą rozmawiać - mówi Pan Andrzej. -Różnie to bywało, szczególnie jak dzieci był małe. Jedno chciało tak, drugie inaczej. Do dzieci trzeba mieć jedno zdanie. 

Pani Małgorzata z Panem Andrzejem przeprowadzili się do Oławy w 1975 roku, na początku zamieszkali na 1 Maja, a w 1982 roku przeprowadzili się na Osiedle Sobieskiego i mieszkają tam do dziś. Pani Małgorzata nie była zachwycona przeprowadzką z Wrocławia. -Oboje jesteśmy ze Śródmieścia i dla mnie było to ciężkie. Na początku czułam się tu jak na wygnaniu, cała rodzina moja i męża była we Wrocławiu - wyjaśnia jubilatka. Mąż pracował w Jelczańskich Zakładach Samochodowych i tam otrzymał mieszanie w Oławie. W tej chwili to kwestia przyzwyczajenia, a być może i przekonania. Tak naprawdę teraz to już bym nie chciała do Wrocławia. Jest tam już za dużo ludzi, jest tłok, są korki.

Małżeństwo ma czworo dzieci, siedmioro wnucząt - cztery wnuczki i trzech wnuków i jednego prawnuka. 

Zgłoś naruszenie
{{ error.violation.name }}
{{ error.violation.email }}
{{ error.violation.body }}
{{ violation.success }}

Komentarze (0)

Dodaj komentarz:

{{ error.comment.author }}
{{ error.comment.body }}
{{ error.comment.rules }}
{{ comment.success }}