Golili swoje głowy i pomagali. Duża kwota trafi na konto fundacji Cancer Fighters
Wyjątkowa akcja charytatywna odbyła się w niedzielę w Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie. Przez kilka godzin największy „salon fryzjerski” w Polsce pomagał dwóm młodym mieszkankom miasta, a mieszkańcy i goście muzeum tłumnie ruszyli do wspólnego pomagania.
To miało być zwykłe niedzielne strzyżenie, a przerodziło się w jedną z większych akcji charytatywnych ostatnich miesięcy w Oławie. W hali warsztatowej Muzeum Motoryzacji Wena powstał najprawdopodobniej największy „salon fryzjerski” w Polsce, a mieszkańcy i goście muzeum po raz kolejny pokazali, że potrafią się jednoczyć, kiedy potrzebna jest pomoc.
Pomysłodawczynią akcji była Patrycja Lisowska, która na co dzień prowadzi swój salon fryzjerski w Oławie. To właśnie ona postanowiła dołączyć do pomocy organizowanej przez fundację Cancer Fighters dla Mai Mecan oraz Mai Zegar. Wiedząc, że sama nie zdoła zrobić wszystkiego, zebrała grupę lokalnych fryzjerów. Łącznie w niedzielnej akcji udział wzięło dziesięciu fryzjerów, którzy przez cały dzień robili to, co potrafią najlepiej - ścinali włosy.
Patrycja zgłosiła się do Muzeum Motoryzacji Wena, licząc na wsparcie i odpowiednią przestrzeń do organizacji wydarzenia. Decyzja mogła być tylko jedna. W hali warsztatowej, gdzie na co dzień remontowane są zabytkowe pojazdy, przygotowano stanowiska fryzjerskie, tworząc wyjątkowe miejsce pomocy dla dwóch młodych mieszkanek Oławy.
Choć początek był nieco niepewny i wiele osób podchodziło do akcji z dystansem, z minuty na minutę wydarzenie coraz bardziej się rozkręcało. Przybywało chętnych do strzyżenia, a przygotowane ciasta oraz ręcznie robione bransoletki znikały błyskawicznie. Te drugie wykonała jedna z dziewczynek, dla których organizowano zbiórkę.
Nie brakowało także odważnych. Kilku panów zdecydowało się na całkowite zgolenie włosów, jednak większość uczestników wybierała klasyczne cięcia i podcięcia. Tutaj najważniejsza była sama pomoc i wpłata bezpośrednio na konto zbiórki fundacji Cancer Fighters.
- To, co dzisiaj się tutaj dzieje, to jakiś kosmos. Mamy bransoletki, kolorowe warkoczyki, ciasto, tatuaże – ogrom cudownych rzeczy, wspaniali ludzie, a to wszystko w szczytnym celu dla Mai Mecan i Mai Zegar. Mam ogromną nadzieję, że ta akcja nie tylko wesprze je finansowo, ale także ucieszy je, że Oława potrafi się zmobilizować i jest z nimi, że ktoś o nich pamięta - mówiła podczas wydarzenia Patrycja Lisowska.
Organizatorzy po zakończeniu wydarzenia poinformowali, że podczas akcji udało się zebrać 15 000 złotych na pomoc dziewczynkom.