Żrąca substancja w fabryce Autoliv. 130 osób ewakuowanych, 33 poszkodowane
Około godziny 2:00 z poniedziałku na wtorek w fabryce Autoliv w Jelczu-Laskowicach doszło do ewakuacji 130 pracowników nocnej zmiany. Wszystko przez jednego z pracowników, który omyłkowo wlał glikol do akumulatora wózka widłowego. Akumulator spłonął, wydzielając szkodliwą dla zdrowia substancję chemiczną. Niezwłocznie po zgłoszeniu na miejscu pojawili się strażacy z jelczańskiej jednostki sąsiadującej z fabryką. Kilka minut później z Wrocławia dojechał specjalistyczny oddział chemiczny.
Poszkodowane zostały 33 osoby, a 20 przewieziono karetkami do jednego z wrocławskich szpitali na obserwację w oddziale ostrych zatruć. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
- Całe zdarzenie było winą pracownika, który omyłkowo dolał glikolu do akumulatorów zamiast wody. Na skutek tego kwas akumulatorowy zaczął reagować z glikolem. W momencie kiedy straż pożarna dojechała na miejsce częściowo akumulatory były już na zewnątrz, a ich pozostałość była wywożona, jednocześnie trwała ewakuacja pracowników - informuje Bartłomiej Marcinów z PSP w Oławie. - W momencie prowadzenia działań poszkodowanych było 9 osób. Jednej z osób pomocy medycznej udzielili strażacy, pozostałym zajęło się pogotowie ratunkowe. Nie wiemy ile później osób zgłosiło się do szpitala. Na miejscu pracowały cztery zastępy straży w tym jednostka chemiczna z Wrocławia. Ewakuowana przez straż pożarną była jedna osoba. Ogółem zakład opuściło ponad trzysta osób, wszyscy pracownicy zmiany nocnej.
Informację o zdarzeniu otrzymaliśmy od naszych czytelników.